Forum forum.ryki.pl
Szukaj Użytkownicy Grupy Profil Rejestracja Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj
Historyczne ciekawostki z naszego miasta
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 32, 33, 34  Następny
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum forum.ryki.pl > Wspomnienia
Zobacz poprzedni temat - Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gregoss



Dołączył: 23.12.2006
Posty: 231
Skąd: Dąbia Stara Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 26.11.2007 23:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

dopełnieniem byłaby jeszcze fotografia.. Smile
_________________
www.gregos.blog.pl
www.think.wu.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Anka



Dołączył: 30.11.2007
Posty: 14
Skąd: Ryki/Warszawa :) Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 16.12.2007 14:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Takie zapisanie ciekawych historii Ryk to jest super pomysł! Piszesz że starsi nie potrafią pracować z komputerem - to uczmy - poprzez Koło Emerytów, albo indywidualnie swoich rodziców i dziadków. Uwierzcie - wcale nie są gorszymi uczniami , no może czasami Smile . Ale wystarczy trochę dobrej woli... i nie będziecie mieli dostępu do swojego komputera. Wiem coś o tym Smile ..... A wracając do pana Smólskiego - w tym lokalu, gdzie obecnie jest apteka, żona pana Borysa / jego matka była Rosjanką/ miała sklep z farbami. Ale były to farby w proszku, na wagę, do farbowania tkanin . Może były też jakieś inne ówczesne farby, tego nie wiem. Po ślubie pan Smólski zajmował sie sprzedażą, a żona domem i dziećmi. Mieszkali na ul. Warszawskiej u pp. Banaszków. Mieli tez niewielki sad, sprzedawali swoje jabłka a może przy okazji i inne owoce- stąd to wspomnienie o sklepie warzywnym - ale takiego chyba jednak tam nie było. W tym budynku była też restauracja?, knajpka?, pani Baduchowskiej, oraz biuro pisania podań [tak,tak!] pana Piotra Baduchowskiego. Pózniej była tam biblioteka miejska [obchodząca w tym roku 50 lecie] . Tyle dowiedziałam się od mojej babci, która przez jakiś czas miała adres: Ryki ul.Zelechowska - czy wiecie która to ulica? No tak to łatwe Very Happy . Pozdrawiam - Anka.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
halina



Dołączył: 28.07.2007
Posty: 231
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 16.12.2007 17:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak,Borys Smólski miał sklep z farbami,a potem był tam chyba totolotek i sklep z ubraniami p.Chmielewskiej i dopiero apteka.Biblioteka to była obok,ale teraz zajmuje to pomieszczenie apteka.Biblioteka w tym roku obchodziła 60 lat,Ulica Żelechowska wcześniej nazywała się 11 Listopada.Na rogu Wjazdowej i Poniatowskiego była kiedyś pijalnia piwa.Widziałam takie zdjęcie.Ulica Żelechowska to była z "kocich łbów" i cały Rynek też.Myślę,że granitowa kostka przysporzy splendoru naszemu miastu.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
RyczAnka



Dołączył: 16.12.2007
Posty: 146
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 16.12.2007 19:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trzy nazwy- jedna ulica- 11go Listopada, Zelechowska, Poniatowskiego. Mieszkałam kilka lat w domu przy ul.Zelechowskiej, pamiętam jak przez mgłę sklep z farbami p. Borysa Smólskiego i jego rodzinę. Póżniej , gdy nauczyłam sie czytać, zapisałam sie do biblioteki. Nie mogę zapomnieć niezadowolenia bibliotekarki, gdyż przeczytanie cieniutkiej książeczki zajmowało mi parę minut i biegłam po następną. Nie wiem kto to był, pamiętam tylko czerwone usta tej pani, bardzo sie jej bałam, ale nie zniechęciła mnie do czytania Smile. W pijalni piwa ,o której wspomina pani Halina, dzieci kupowały oranżadę a także cukierki i herbatniki. Tu gdzie jest parking przed D.H. Jubilat był pierwszy postój taxi- pamiętam pana Kossowskiego i p.Sarepę , którzy mieli pierwsze w Rykach taksówki.Pan Sarepa zawsze gwizdał ówczesne przeboje- tym skracał sobie czas oczekiwania na klienta. Bardzo dużo pamiętam z tamtych lat- rynek z budami handlowymi, tłoczne, handlowe czwartki, ulicę Zelechowską. Pół roku w starej szkole na ul. Szkolnej, potem otwarcie nowej.Prysznice po wf- tak, tak było! Wtedy po wf można było się wykąpać! Pewnie nauczyciele woleliby - przed Smile . Oj , łza się w oku kręci na wspomnienie tych luksusów. Ale nie będę już zanudzać - kogo to w tej chwili interesuje? Mam tylko zagadkę - gdzie była przychodnia zdrowia, gdzie "siostry" Gienia i zapomniałam imię drugiej - chyba Krysia- robiły zastrzyki? Serdecznie pozdrawiam - RyczAnka.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
cygan



Dołączył: 18.09.2007
Posty: 363
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 16.12.2007 20:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Naturalnie,że rycki ośrodek zdrowia był na Jarmołówce na ulicy Swatowskiej ,w domu Bakierów.Była tam poczekalnia,gabinet dentystyczny,gabinet lekarski i od tyłu gabinet zabiegowy.Siostrami były siostra Gienia i siostra Zofia.Siostra Gienia wyjechała potem do Łodzi i czasami przyjeżdżała potem do Ryk za swoim psem Mopsem.Mam zdjęcie tego ośrodka zdrowia.Co tam było a teraz już nigdzie nie znajdziemy to..... spluwaczki po kątach........
I jeszcze zagadka:kto mieszkał w domu w którym mieszkały również siostry zakonne, obok ośrodka zdrowia.Był to chyba jedyny człowiek w Rykach,który palił fajkę..
Pozdrawiam

[ Dodano: 16.12.2007 23:54 ]
Biblioteka Publiczna zanim przeniosła się do pp.Baduchowskich mieściła się na rogu ulicy Przechodniej,w domu pp.Dolińskich.Książki wypożyczała m.in. p.Stanisława Łagowska –(Chacińska).Wchodziło się tam po schodkach.Pan Baduchowski miał biuro pisania podań w swoim domu.Był to Pan bardzo dystyngowany.Posiadał nawet samochód osobowy,którym jeździł na ryby.Często popychaliśmy ten samochód ponieważ nie chciał mu zapalić.Fryzjer p.Lubkiewicz darzył p. Baduchowskiego go „specjalnymi" względami.W kawiarni u pp.Janusów,dokąd chodziło się na neskę,p.Baduchowski miał swój stolik u którego popijał czekoladę.

Co do taxi w Rykach to taksówkę Ryki 1 miał p.Wacław Kłusek.Ryki 2 i 3 to p.Jan Sarepa i p.Wacław Kossowski.Wszystkie taksówki to garbate warszawy.Podobną zieloną warszawę miał również i dr.Napoleon Kopeć,który mieszkał na Jarmołówce.
Pozdrawiam

Jeszcze dla wyjaśnienia dodam,że w ośrodku zdrowia pracowały dwie siostry Gienie.Ta,o której już wspomniałem(Eugienia Czyżyk),wyjechała z Ryk na początku lat 50-tych a na jej miejsce przyszła druga siostra Gienia (Jóźwiak) i siostra Zofia
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
RyczAnka



Dołączył: 16.12.2007
Posty: 146
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 17.12.2007 11:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak! To była siostra Zofia. Dzięki. Mam nawet zdjęcie z nimi obiema. Moje "wizyty" w przychodni były tak częste, że z czasem polubiłam bardzo obie panie. Niestety nie pamiętam pana Kłuska- ale pewnie masz rację. Co do pani Chacińskiej to pamiętam ja z lat póżniejszych, ale rzeczywiście to mogła być ona. No i przypomniałeś smaki dzieciństwa- ciastka od pp. Janusów Laughing To juz sama poezja cukiernicza- pamiętam szklaną gablotę, po prawej stronie od drzwi. A tam na tacach rzędy paluchów z kremem budyniowym, grzybki z łebkami lśniącymi od polewy czekoladowej, napoleonki - niebo w gębie, skrzące sie od cukru pudru. A te tortowe ozdobione koronkami kremu- różne wzory- fale, gwiazdki, różyczki , fałdki - nieskończona różnorodność! Nie, nie mogę już pisać, zrobię sobie kawę- i cóż -nie ma już pączków od Janusów - trzeba zadowolić sie wspomnieniem i namiastką tamtych smaków Rolling Eyes . Zjadłbyś bajaderkę? - sama nazwa brzmi zachęcająco - a tamte były ciemne i nasycone smakami jak Bliski Wschód. Pozdrawiam- RyczAnka
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
gregoss



Dołączył: 23.12.2006
Posty: 231
Skąd: Dąbia Stara Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 17.12.2007 22:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

a mozecie te zdjecia jakos przeniesc na komputer i tu zamiescic Smile fajnie sie czyta te historie, choc ja za mlody zeby cokolwiek ze starych ryk pamietac.
pozdrawiam i czekam na dalsze wspomnienia Smile
_________________
www.gregos.blog.pl
www.think.wu.pl
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
RyczAnka



Dołączył: 16.12.2007
Posty: 146
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 17.12.2007 23:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cyganie Drogi! Czy to prawda? Chcą czytać nasze wspomnienia- nie do wiary.Bardzo, bardzo się cieszę. Dzięki gregoss Very Happy . Jeśli chodzi o zdjęcia to muszę poczekać aż Młodzi przyjadą na święta, bo to już dla mnie wyzsza szkoła jazdy. Próbowałam sama zrobić zdjęcie zdjęcia - ale mam za kiepski sprzęt / czyt. umiejętności/ Sad . No ale może coś wymyślę. Jeśli chodzi o zagadkę Pana z Fajką-to niestety nie wiem, pytałam starszych w rodzinie, ale też nie pamiętają. Ale postać pewnie ciekawa, tylko mi nie pisz, że palił tytoń o nazwie Amfora- to był zapach ! . Za to ja pamiętam dziedziczkę - Panią Harazinową / nie wiem czy dobrze piszę nazwisko/, do której czasami wysyłali mnie rodzice, żeby zanieść owoce. A może to był jej mąż - ten z fajką?. Widziałam go tylko raz, może dwa - wydawał mi się bardzo dziwny- teraz nazwałabym go ekscentrykiem. A pani dziedziczka - oczywiście w koronkach i perłach, mówiła do mnie - podejdz moje dziecko - na co protestowałam w duchu [ jakie ja jestem jej dziecko ?] . Oglądała truskawki , które przyniosłam w łubiance i mówiła - powiedz ojcu, że jutro tez chcę- no i dostawałam cukierka. Nie jadłam go, bo pachniał perfumami . Lubiłam jednak tam chodzić , pokoje były pełne dziwności- piękne meble zastawione kryształami i koszyczkami z porcelany, zdjęcia w bogatych ramkach, na ścianach obrazy, ciężkie zasłony w oknach . Pamiętam też, że zawsze przyglądałam sie firanom w oknach - wzorzystych- w kwiaty, winogrona i dziwne ptaki o wielkich, szerokich ogonach, pózniej dowiedziałam się, że to pawie. Nie znałam wtedy tych ptaków. No i ten zapach - w kuchni ktoś smażył konfitury z truskawek, które codziennie donosiłam.Zapach tych konfitur mieszał się z wonią ciężkich perfum tworząc dziwną mieszankę- lecz nie był to zapach niemiły, wręcz przeciwnie .To był zapach lata i jakiejś tajemnicy, czegoś nieodgadnionego, czego nie znałam. No tak - ale odjazd- w przeszłość. Ty Cyganie na pewno wiesz, gdzie mieszkała pani Harazin i czy rzeczywiście tak sie nazywała. Przypomniało mi sie jeszcze coś / całkiem z innej beczki/ , ale o tym napisze innym razem Surprised . RyczAnka.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Anka



Dołączył: 30.11.2007
Posty: 14
Skąd: Ryki/Warszawa :) Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 18.12.2007 0:24    Temat postu: :) Odpowiedz z cytatem

O Matko! co tu się wygaduje!! Smile widzę że Was wzięło na wspomnienia! Smile i bardzo fajnie, bo aż miło poczytać i dowiedzieć się różnych ciekawostek! proszę o więcej takich historii! pozdrawiam wszystkich, nawet zbzikowanego Bzika! Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nick_NN



Dołączył: 30.05.2006
Posty: 250
Skąd: Ryki Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 18.12.2007 7:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

RyczAnka napisał:
Tu gdzie jest parking przed D.H. Jubilat był pierwszy postój taxi- pamiętam pana Kossowskiego i p.Sarepę , którzy mieli pierwsze w Rykach taksówki.Pan Sarepa zawsze gwizdał ówczesne przeboje- tym skracał sobie czas oczekiwania na klienta. (...) Serdecznie pozdrawiam - RyczAnka.


Ja Pamiętam Pana Kossowskiego i jego zieloną zastawę (w której zginał) i wesołe miasteczka, które stawały w miejscu obecnego Domu Handlowego. Ciastek od Janusów nie pamiętam (nie przepadam za ciastakami do dziś) ale lody!!! Nigdzie nie spotkałem lepszych lodów niż te, które kupywało sie za 5 złotych z rybakiem Smile

Osobiście nie pamiętam fryziera Lubkiewicza, ja już jestem z tego pokolenia, które strzygł pan Grzęda.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
jasiulek



Dołączył: 17.10.2007
Posty: 101
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 18.12.2007 11:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no i na rynku starym był jeszcze PEWEX koło banku, no jeszcze w centrum rynku odbywały sie targi
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Nick_NN



Dołączył: 30.05.2006
Posty: 250
Skąd: Ryki Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 18.12.2007 11:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

jasiulek napisał:
no i na rynku starym był jeszcze PEWEX koło banku, no jeszcze w centrum rynku odbywały sie targi

Kupiłem kiedyś w PEWEXIE sobie ekstra tytoń do fajki (wczesnie zacząłem palić) nazywał się o ile dobrze pamiętem "CLAN" i zdecydowanie lepiej mi smakował niż amphora.
A jeszcze dawniej w boźnicy na dole tam gdzie teraz bank jest był sklep z zabawkami, a potem meblowy jak dobrze pamiętam.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
RyczAnka



Dołączył: 16.12.2007
Posty: 146
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 18.12.2007 15:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Lody od Janusa ! To w latach 50tych majstersztyk sztuki cukierniczej. Pragnę przypomnieć Młodym, że wtedy nie było lodówek , ani chłodziarek , ani mechanizacji produkcji lodów! Wszystko wykonywało się ręcznie . Gdzieś u zbiegu ulic Królewskiej i Żelechowskiej była lodownia- coś w rodzaju wielkiej piwnicy- częściowo wysunietej nad powierzchnię, pokryta grubo ziemią . porośnięta trawą. Zimą , ze stawu wyrąbywano olbrzymie bryły lodu i składowano je tu przesypane grubo trocinami. Czekały tak do lata, kiedy zaczynała sie produkcja lodów. Masę mleczno-cukrowo-jajeczną wlewano do dużego naczynia - cos w rodzaju termosu i szczelnie zamykano. Następnie umieszczano ten termos w większym naczyniu o zbliżonym kształcie, na którego dnie była gruba warstwa potłuczonego lodu. Miedzy ścianki obu naczyń p. Janus sypał drobny lód i juz można było przystąpić do "kręcenia lodów" . Trzeba było sporo wysiłku i czasu, aby poprzez mieszanie i schładzanie doprowadzić masę ze stanu płynnego do prawie stałego, o właściwej konsystencji umozliwiającej nakładanie na wafelek. Skąd to wiem? Uwielbiałam lody i często podpatrywałam "wujka Stasia", siedzącego przy tej czynności na podwórku [przy Wjazdowej}. Czasem dosypywałam lód, a niekiedy dostępowałam zaszczytu samodzielnego pokręcenia bańką. Ale to była ciężka praca i kończyło sie na chęciach,.Mimo to, w nagrode ,dostawałam loda na kruchym wafelku. Pyychoota! Pozdrawiam wszystkich wielbicieli lodów "od Janusa" - Anka
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
cygan



Dołączył: 18.09.2007
Posty: 363
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 18.12.2007 18:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Witam ,
Nie wiem czy możemy nazwać p.Harazinową hrabianką. Z domu była Jarmolanką,córką pana Jarmoły,któremu zawdzięczamy Jarmołówkę.Z wykształcenia była dentystką.Mieszkali wraz z mężem w drewnianym domu na rogu ulic Chopina i Wspólnej,naprzeciwko organistówki.Doktor Harazinowa miała nawet tam swój gabinet do którego wchodziło się od Wspólnej przez ganeczek.Przyjmowała także w opisanym już Ośrodku Zdrowia.Osobiście lubiłem bardziej chodzić do dr Jagiełłowej,która nie tylko,że dawała mi pudełeczka po "borach" ale także....nazywała mnie....„narzeczonym”.Państwo Harazinowie mieli jednego syna,który wyjechał do Warszawy przed samym powstaniem i prawdopodobnie zginął biorąc w nim udział .Natomiast p. Harazin był emerytowanym wojskowym-podobno majorem.Mówiło się,że po zakończeniu wojny zatrudniony był przy repatriacji zdemobilizowanych żołnierzy polskich z Anglii.Resztę życia spędził na ogródku gdzie często było go widzieć schorowanego,spacerującego w żupanie.
Do pp Harazinów czasami przyjeżdżała rodzina z Maroka.Często stała tam jasno-niebieska simca z egzotyczną rejestracją.
Kiedyś w gorące niedzielne popołudnie zaszedłem do pustego kościoła.(wtedy jeszcze kościoły były otwarte).Ktoś grał na organach Bacha Toccatę i Fugę D-moll.Przed kościołem stała simca z Maroka.
No i że Ryki to pipidówka!!!
Pozdrowienia
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
RyczAnka



Dołączył: 16.12.2007
Posty: 146
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 18.12.2007 20:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie, nie nazywałam panią Harazin - hrabianka, lecz dziedziczką . Może powinnam wstawić cudzysłów, ale nasza sąsiadka zawsze pytała - idziesz do dziedziczki ?- . Rodzice mówili -" idż do pani Harazinowej i zanieś ...". No ale sam przyznaj Cyganie , mąż w żupanie a ona dentystka? , nie to zupełnie nie pasuje Laughing . Wtedy gdy ja tam chodziłam, ta pani była w podeszłym wieku i nic nie wskazywało na to , że był tam gabinet. Chociaz na pewno było tak jak piszesz. Na przeglądy zębów chodziłam do pani Krystyny Rybakówny, która miała gabinet gdzieś przy Żelechowskiej , może bocznej od niej. Pamiętam jak maszyna do borowania zębów napędzana była nożnie- jeśli można to tak nazwać- tzn trzeba była naciskac pedał jak przy starej maszynie do szycia. To była przyjemność Shocked . Jeszcze jedno- tam u pani Harazin jeśli było słychać jakąś muzykę. to rzeczywiście muzykę poważną. Byłam za mała żeby wiedzieć co to jest i przyznam szczerze nie zawsze mi sie to podobało . Ale może zlitujesz sie i napiszesz o Panu z Fajką ?. Czekam , bo chyba nikt nie kwapi się z odpowiedzią. No i teraz moje pytanie- kto pamieta starą pocztę?- tam tez były wspomniane przez Cygana spluwaczki Shocked . Serdecznie wszystkich pozdrawiam i zachęcam - dorzućcie swoje "trzy grosze" do naszych wspomnień - Anka Ryczanka. Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum forum.ryki.pl -> Wspomnienia Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 32, 33, 34  Następny
Strona 2 z 34

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Forum oparte na phpBB © 2001, 2005 phpBB Group