Forum forum.ryki.pl
Szukaj Użytkownicy Grupy Profil Rejestracja Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj
Historyczne ciekawostki z naszego miasta
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17 ... 32, 33, 34  Następny
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum forum.ryki.pl > Wspomnienia
Zobacz poprzedni temat - Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Henryk M.



Dołączył: 17.12.2006
Posty: 622
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 15.02.2008 16:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odnalazłem między innymi negatyw z którego zamieściłem zdjęcie które potwierdza nasze wcześniejsze opisy. Zaznaczyłem duże wejście (wyjście) sali po lewo było mniejsze wejście. Wspominałem że zaraz po prawo miał mieszkanie "administrator" straży pan Dąbrowski i jest widoczny na zdjęciu ten budynek.

Nadmieniasz i o Szkole w budowie (na zdjęciu) przypomniałem sobie, że Wesołowski załatwił mi dodatkową pracę przed oddaniem do użytku Szkoły. Do wykonanych przez firmę instalacji podłączałem głośniki w każdej klasie na korytarzach, sali gimnastycznej i na zewnątrz. Wykonałem tablice z bezpiecznikami do której podłączyłem aparaturą (taką jaką używaliśmy na usługach megafonizacji)

Innym razem zamieszczę stronę frontową Domu Strażaka przed napisem kina, ale zamurowanym imieniem marszałka i drugie zdjęcie jak był napis kina w ramach podświetlanych. Dziś długo przeglądałem i segregowałem negatywy i nie znalazłem ujęcia Rynku ze studnią gdzie w oddali są trzy dziewczynki (posiadam w pamięci takie ujęcie ale w mniejszych parametrach). Wspominasz o cieplarni pamiętam że czasami chodziłem i ja po warzywa...

(Z innego tematu dobrze jak się zdecydujecie i zostanie zamieszczony fakt pomordowanych ludzi z Ryk na zamku lubelskim. (dodam, że książkę o tym fakcie pokazywano mi na "Borku"...) Pozdrawiam


Ostatnio zmieniony przez Henryk M. dnia 15.02.2008 16:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
halina



Dołączył: 28.07.2007
Posty: 231
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 15.02.2008 16:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na Zamku Lubelskim zostało zamordowanych kilkunastu mieszkańców Ryk. Mam książkę pt."Hitlerowskie więzienie na Zamku w Lublinie 1939-1944". Nie wiem ,czy to właśnie o tym tytule wspominasz? Wydaje mi się ,że nie wszyscy pomordowani z Ryk są tam wymienieni.

[ Dodano: 15.02.2008 18:30 ]
Więźniowie Zamku ,którzy zostali straceni:Piątkowski Lucjan,Wojtkowski Grzegorz,Morawski Józef, Fall Piotr,Lejwoda Jan,Liedel Stanisław,Traczyk Marian,Wardawy Jan, Żaczek Stanisław.Takie nazwiska są podane w książce o Zamku.Wszyscy zginęli w 1944 r.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Henryk M.



Dołączył: 17.12.2006
Posty: 622
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 15.02.2008 20:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Temat o zamordowanych mieszkańcach Ryk i okolic na Zamku lubelskim ale i w Kurowie jest zapewne obszernym tematem. W wolnym czasie odwiedzę rodzinę pana Piątkowskiego i ponownie posłucham o faktach wcześniej słyszanych. Pani Piątkowska opowiadała że jej męża i kilku innych z Ryk i okolic przywieziono pewnie więzionych na zamku Lublina, a w Kurowie stracono w odwecie za śmierć Niemca.

W Kurowie przy drodze krajowej jest pomnik z tablicą gdzie są nazwiska. Na cmentarzu w Rykach (przy uczęszczanej alejce) jest wspólna mogiła zdaje się że czterech pochowanych. W rozmowie pani Piątkowska opowiadała, że partyzanci ukryli ciało w stodole, może i pozostałych żeby rodziny mogły je zabrać. Pozdrawiam
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
RyczAnka



Dołączył: 16.12.2007
Posty: 146
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 16.02.2008 9:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"[quote="cygan"]O ile dobrze pamiętam z opowiadań powojennych to p.Krupiński nie zmarł ,ale został zastrzelony przez innego mieszkańca Ryk na ul.Łukowskiej, przed szynkiem Sadury.Było to rozliczenia się z wzajemnych porachunków w myśl zasady:”oko za oko, ząb za ząb”. "


Z tego co się dowiedziałam - p.Krupińskiego -ojca zakatowali Niemcy, zaś jednego z dwóch synów zabili Polacy. Była jeszcze córka, podobno wyjątkowej urody, w której kochało się pół Ryk - czyli wszyscy mężczyżni. Wyjechała do Łodzi i w Rykach juz chyba nigdy więcej jej nie było.

Conajmniej dwie osoby ubyły z listy pmordowanych na Zamku w Lublinie.
Jedną z nich był mój ojciec, który przez kilka tygodni był więziony po łapance w Rykach. Jednak mojemu dziadkowi udało się go wykupić . Dowiedziałam sie o tym dopiero po śmierci ojca - w domu nigdy przy dzieciach nie rozmawiano o czasach wojennych.
Drugą osobą był p. Piecyk z ul. Cichej - zajmujący sie handlem cielęciną.
Kiedys , w latach 50tych wspomniał mojej mamie, że razem z ojcem byli wiezieni. Wtedy jeszcze moja mama o tym nie wiedziała , ale ojciec potwierdził ten fakt. Nigdy więcej nie chciał rozmawiać o tym co tam przeżył.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Henryk M.



Dołączył: 17.12.2006
Posty: 622
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 16.02.2008 21:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Inny fakt a musiało to być pod koniec okupacji dlatego że ja zapamiętałem. Z mieszkania w Rynku wygonił nas Niemieć i wskazał że mam się kierować do bożnicy -ojciec trzymał mnie za rękę (było to po śmierci mojej mamy) i obaj udaliśmy się pod otwarte drzwi, gdzie stał drugi Niemieć i sprawdzał dokumenty ( Wówczas musiała już być zmieniona bożnica bo od frontu były duże drzwi pewnie dla garażu na samochód ciężarowy).

Pamiętam jak Niemiec trzymał dokument ojca i w pewnym momencie popatrzyliśmy sobie z Niemcem w oczy a po chwili oddał dokument ojcu i wskazał że mamy iść w kierunku stadionu, W pobliżu bożnicy stał samochód ciężarowy i było na nim kilku ludzi. Po latach w rozmowie dowiedziałem się że tych ludzi na samochodzie zabierali do pracy przymusowej w Niemczech. Pozdrawiam,
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
cygan



Dołączył: 18.09.2007
Posty: 363
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 16.02.2008 22:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Henryk M. napisał:
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Czytamy w historii że Ryki były wyzwolone 26 lipca 1944 roku przez 2 Armię Pancerną 1 Frontu Białoruskiego. Zastanawiam sie obecnie kiedy zgięli ci żołnierze radzieccy których pochowano w parku pomiędzy Warszawską a Pałacem... (po pewnym okresie czasu zostali przeniesieni do Garwolina)


Dużo radzieckich żołnierzy zginęło w Rykach podczas nalotu na ich pieszą kolumnę,która posuwała się w kierunku Warszawy.Pomimo,że samolot niemiecki kilka razy nadlatywał i ostrzeliwał maszerujących podobno nie bardzo chowali się po rowach ale „trzymali się w szyku”.Było także bardzo dużo rannych,których potem obmywano z krwi w Buksie.Napewno wśród tych pochowanych tymczasowo w Parku, były i ofiary tego nalotu.

W związku z tym tematem,uważam za ciekawą historię jednego grobu na "starym" cmentarzu.Od małego pamiętam,że zawsze była tam zbiorowa mogiła żołnierzy radzieckich,na której była mała czerwona gwiazda i długie numery ewidencyjne pochowanych żołnierzy.Na raz z tej mogiły- sam nie wiem kiedy - zrobiono mogiłę żołnierzy września 1939.Jest to grób po prawej stronie wejściowej aleiki,w rzędzie w którym są pochowane dalej siostry zakonne.Ciekaw jestem kto tam jest naprawdę pochowany.O żadnej ekshumacji w latach 70-tych nie słyszałem.Może władze cmentarne,które tak sumiennie wprowadzają porządek na naszych cmentarzach,zrobiły by także remanent i rzuciły trochę światła na sprawę.Może się mylę.

I jeszcze jeden akcent radziecki.Idąc od wiaduktu kolejowego w stronę Janisz,po lewej stronie toru,za olszynami, była kiedyś mogiła,która wyglądała raczej jak kretowisko.Podobno pochowano tam sowieckiego żołnierza,który wyskoczył z niemieckiego transportu i został zastrzelony przez konwojentów.Z rozstrzeloną głową zakopano go obok nasypu.A może ten grób jakoś oznaczyć? Dzisiaj będzie to już trudne do zlokalizowania ale miejscowi napewno by mogli to miejsce pokazać.Bo chociaż „ ruski " i innego „obrządku”, ale człowiek .W Postole jest taka samotna mogiła radzieckiego żołnierza.Opiekuje się nią wzorowo szkoła z Zalesia.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Henryk M.



Dołączył: 17.12.2006
Posty: 622
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 17.02.2008 9:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

cygan napisał:
Henryk M. napisał:
- - -

W związku z tym tematem,uważam za ciekawą historię jednego grobu na "starym" cmentarzu.Od małego pamiętam,że zawsze była tam zbiorowa mogiła żołnierzy radzieckich,na której była mała czerwona gwiazda i długie numery ewidencyjne pochowanych żołnierzy.Na raz z tej mogiły- sam nie wiem kiedy - zrobiono mogiłę żołnierzy września 1939.Jest to grób po prawej stronie wejściowej aleiki,w rzędzie w którym są pochowane dalej siostry zakonne.Ciekaw jestem kto tam jest naprawdę pochowany.O żadnej ekshumacji w latach 70-tych nie słyszałem.Może władze cmentarne,które tak sumiennie wprowadzają porządek na naszych cmentarzach,zrobiły by także remanent i rzuciły trochę światła na sprawę.Może się mylę.

Odnośnie opisanego grobu na zabytkowym cmentarzu przytoczę dwie wypowiedzi; córki p. Iwanka; "ojciec bardzo kochał żołnierzy polskich i chciał być koło nich pochowany" i spoczywa z prawej strony mogiły żołnierzy. Stanisława W. z Borku opowiadała że widziała jak "chowali żołnierzy i dobrze pamięta że mieli guziki z orłami" Stanisława dodała; jej zdaje się że chowano żołnierzy bliżej głównej alejki. (Na mogile nie ma wzmianki 1939r. a do fotografowania kredą napisałem rok i narysowałem krzyż) - Pozdrawiam
p.s. Brak jest wiadomości gdzie na zabytkowym cmentarzu zakopano szczątki żołnierza 1939r. przeniesione z wykopu okolic Spacerowej w kierunku pomnika UB, MO ORMO ( o czym pisałem w innym poście)

Dodano: 17.02.2008 12:34
Cytat z innego tematu;
"Podzielę sie dotychczasowymi zebranymi informacjami. Mieszkająca od lat p. Krystyna D. opowiadała, że patrząc w przedłużeniu ul. Kanałowej do obecnej Kościuszki zginął żołnierz Wojska Polskiego 1939r. (Dużo wiedział o śmierci i pochowaniu żołnierza pan Nakonieczny B.) Żołnierz września 1939r. był pochowany w pobliżu obecnego pomnika na skraju parku gdzie oddał ciało tej ziemi.

W czasie wykopów pod rury wodociągowe, na przedłużeniu ulicy Spacerowej po przejściu przez Słowackiego koparka natrafiła na szczątki doczesne tego żołnierza. Widzieli ten fakt uczniowie pobliskiej Szkoły w tym Danuta Grzęda, syn Tomasz. Wspomina ówczesny Przewodniczący P.M.R.N. Stanisław Doliński że zwrócił się do Komitetu Powiatowego P.Z.P.R. z propozycją o wykonanie grobu nieznanego żołnierza w Rykach.

Decyzja była negatywna i szybka, nakazano bez rozgłosu szczątki zakopać na cmentarzu. Obecnie zwracam się do mieszkańców Ryk, a szczególnie byłych uczniów, którzy widzieli lub słyszeli o fakcie wcześniej opisanym"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
halina



Dołączył: 28.07.2007
Posty: 231
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 17.02.2008 16:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wypisałam z książki wszystkich więżniów Zamku,którzy byli mieszkańcami Ryk i na Zamku zostali zamordowani.Z tego co sie orientuję, to byli więźniowie polityczni,a tym Niemcy nigdy nie darowali.Aresztowany był również weterynarz Podkościelny,ale on został zwolniony.Nie wiem, czy to było omyłkowe aresztowanie,czy jakaś inna sprawa.Za przestępstwa tzw.pospolite jak handel ,można było czasem wykupić się.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
RyczAnka



Dołączył: 16.12.2007
Posty: 146
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 17.02.2008 20:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niedokładnie napisałam- p.Piecyk zajmował sie handlem cielęciną po wojnie. Moj ojciec nie był złapany za handel, ani za działalność polityczną. Może po prostu był w złym miejscu- w złym czasie. Ale to tak na marginesie.

Kilkanaście lat temu, będąc na zabytkowym cmentarzu rozmawiałam z panią Kępkową - mieszkanką Borka. Otóz ta Pani twierdziła bardzo stanowczo - "żołnierze pochowani byli w głownej alei "(jeśli można to tak określić). Była oburzona, że "zrobili pomnik, a nie chciało im się ich przenieść i teraz po szczątkach się depcze", oraz "pod pomnikiem nie ma ciał żołnierzy".
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Henryk M.



Dołączył: 17.12.2006
Posty: 622
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 17.02.2008 20:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Obecnie uzupełnię poprzednie moje informacje w nawiązaniu do ostatnich że teścia Dlińskiego Edwarda w Rynku zatrzymał Niemiec na "Ryki-Dęblin" Peterson za to że trzymał ręce w kieszeniach i udało się wykupić z ryckiego aresztu za pośrednictwem knajpy pani Stanisławy... Natomiast jako dzieciak zapamiętałem spacerującego z długą pytą Petersona na Rynku koło p. Kozłów. Drugi fakt o miejscu pochowania żołnierzy na zabytkowym cmentarzu pokrywa się ze wcześniejszymi informacjami. Pozdrawiam
P.s. na myśl przyszły największe profanacje zmarłych w Rykach; cmentarz przy Piaskowej wcześniej wybieranie piachu a przez dwa ostatnie lata bezkarna jazda samochodami wyczynowymi Drugi fakt na cmentarzu przy Szkolnej tzw. Skwerku wcześniej ustawiono baraki G.S.-u w tym i z knajpą... Na obu cmentarzach brak trwałych tablic z informacjami ... (Tablice bezinteresownie mogą wykonać kolejni kamieniarze jeśli porozmawia się z ks. proboszczem. Tablice na 2000rok z prawej strony wejścia do kościoła ufundował i wykonał ś.p. p. Michałek)

[ Dodano: 19.02.2008 10:22 ]
W Rykach na Szkolnej - we wcześniejszych latach potrafiono się zorganizować i tablice wykonać, a dziś problem, czy "nie chciejstwo"
:!:
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
halina



Dołączył: 28.07.2007
Posty: 231
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 19.02.2008 17:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dawniej to chyba było odgórne zarządzenie i trzeba było zrobić,a dzisiaj trudno się zebrać,bo nikt nie nakazuje.

[ Dodano: 21.02.2008 18:21 ]
Dawno nikt nie pisał o sklepach w Rykach.Spróbuję więc napisać o dawnym sklepie masarskim p. Jaśkiewicza.Podobno był to bardzo ładny sklep wyłożony terakotą i lśniący czystością.Na każde święta był odpowiedni wystrój.Ciocia mówiła,że często chodziła kupować tzw "rozmaitości".Czy ktoś wie co to było?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Henryk M.



Dołączył: 17.12.2006
Posty: 622
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 21.02.2008 22:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ojciec był wędliniarzem (zawodu uczył się w masarni GS na Szkolnej z dobrym efektem) pamiętam jak kupowali ludzie u nas "rozmaitości" czyli po parę deko z wszystkich wyrobów jakie były produkowane i sprzedawane…
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Siadam do pisania po odwiedzinach Stanisława Dolińskiego na Żytniej. Tym razem ze wspomnień usłyszałem, że w okresie okupacji (a ja pamiętam że dosyć długo i po wojnie obuwie i ubrania dla ludności wykonywali miejscowi fachowcy, dla mnie szewc Korzeniwski na Cichej robił sandały, a jest to też temat do wspomnień…)

Opowiadał Stanisław D. jak wracał nocą wozem konnym z Warszawy ze znajomym z Chrustanego w Kołbieli usiłowali ich i inne furmanki zatrzymywać nieznani osobnicy. Dwa wozy uciekły następne zatrzymali, a na wozie Stanisław miał skóry.
Niemcy między innymi opanowali krajową garbarnię skór twardych i miękkich w Radomiu dla potrzeb swojej armii, ale Polacy "załatwiali" skóry na nocnych zmianach.

Innym razem wracając z Radomia a miał na sobie pod paltem twardą skórą na zelówki przypiętą dwoma pasami. W Dęblinie pociąg do Łukowa czekał na inny i ten czas wykorzystali na kontrole. Do przedziału weśli żandarmi i młodemu człowiekowi kazali rozpiąć palto. Pod którym była spora ilość liści tytoniowych. Zabrali młodzieńca pewnie na komisariat dworcowy i po chwili przyprowadzili tego człowieka, a następnie żandarm oddał śmiertelny strzał. Tak robili na oczach innych żeby Polacy bali się handlować. Po tym fakcie Doliński z sąsiadem Kultysem założyli sklep...

Wcześniej słyszałem zdarzenie o którym w skrócie obecnie napiszę. Stanisław D. wynajętym z Ryk samochodem ciężarowym pojechał do Warszawy po towar do sklepu. Kupiono wyroby gospodarstwa domowego ze szkła i metalu. Przed odjazdem przyślij znajomi z Ryk i ze swoim towarem popakowanym zabrali się w drogę powrotną. Wracali wieczorową porą (było ciemno) na odcinku drogi Kołbiel Garwolin nastąpiła kolizja z samochodem z Niemcami … Wszyscy się zatrzymali, a kierowcę ryckiego w pierwszej chwili chciano zastrzeli. Powracał też człowiek który dobrze władał niemieckim i któremu udało się uspokoić „rozwścieczonych” Niemców i tym sposobem kierowca ocalał, Natomiast kazali żeby samochód ciężarowy do Garwolina jechał za nimi. W czasie jazdy okazyjnie zabrani znajomi przyznali się że do opakowań ze sprzętem gospodarstwa domowego powkładali broń i amunicję. Wówczas szybko zapadła decyzja i skręcili w prawo na Miętne i dalej bocznymi drogami szczęśliwie dojechali do Ryk.


Ostatnio zmieniony przez Henryk M. dnia 22.02.2008 18:21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
RyczAnka



Dołączył: 16.12.2007
Posty: 146
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 22.02.2008 18:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Henryk wspominał o Niemcu Petersonie. Poterson był żandarmem w Rykach, słynnym ze swego okrucieństwa. Tak jak już pisano, często paradował po ulicach z pałą i szukał swoich ewentualnych ofiar - oczywiście wśród Polaków. Był bezwzględny i chyba sprawiało mu przyjemność gnębienie, bicie i katowanie mieszkańców Ryk i okolic. Smiało można wiec napisać, że był sadystą . A jednocześnie nienawidził Polaków i tak jak większość "prawdziwych Niemców " pokazywał kto tu jest "panem życia i śmierci".
Ta nienawiść została odwzajemniona - po jakimś czasie jego "panowania"w Rykach został zastrzelony przez partyzantów. Wyrok został wykonany podobno pod Krasnoglinami- sa różne wersje jeśli chodzi o miejsce i grupę partyzancką. Podobno Peterson był przewidujący i chodził w kamizelce kuloodpornej. No, ale wyrok wykonano pomagając sobie sprytna zasadzką .

Czy po tym fakcie były jakieś represje na mieszkańcach ? - nie wiem, ale podobno nastepca Petersona czy to z powodu innego charakteru, czy z obawy o własne zycie, był znacznie łagodniejszy w swym postepowaniu.

Nie nalezy zapominać, że wśród Niemców byli tez tacy, którzy widzieli bezsens i okrucieństwo wojny. Czasami wykazywali ludzkie odruchy. Słyszałam o wielodzietnej rodzinie z ul.Królewskiej cierpiącej głód i biedę / może jak inni, a może bardziej/, której tuz przed świetami Bożego Narodzenia niemiecki oficer podesłał połowę prosiaka.
Z kolei moja Mama - wówczas kilkunastoletnia dziewczyna - została wyznaczona do pielenia marchwi w majątku Marchwickich, który przejęli okupanci. Niestety nie dawala sobie rady. Kiedy inne kobiety dochodziły do konca rządka ona z ledwością dopielała do połowy. Było jej duszno i miała zawroty głowy. Zwrócił na to uwagę jeden z będących w pobliżu Niemców. " Du bist krank " - zawyrokował i zapisawszy sobie imie i nazwisko odesłał do domu. Wiecej Mama nie była wyznaczana do pracy w polu, a Niemiec przyszedł do Babci i powiedzial , że Mama ma chore serce i nie może pracować chyłkiem. Co zresztą potwierdzone zostało wiele lat póżniej przez naszych lekarzy.

[ Dodano: 22.02.2008 18:27 ]
Strasznie się dziś rozpiszę, ale dopiero przed chwilą przeczytałam pytanie Halinki o rozmaitości z masarni P. Jaśkiewicza. Znam na ten temat rodzinna historię.
Moja Babcia miała przed wojną liczna rodzinę (siedmioro dzieci). Smiało więc można napisać, ze sporo "gęb do wyżywienia". Dziadek, który pracował jako cieśla (między innymi przy konstrukcji więżby dachowej naszego kościoła) nie zawsze zdołał zarobić tyle, żeby wystarczyło na wszystko. Babcia musiała więc sobie jakoś radzić. W każdy czwartek raniutko szła do masarni p. Jaśkiewicza i na tzw "borg" brała różne wedliny w większych ilościach. Nastepnie z tymi wyrobami szła na rynek, gdzie była wytwórnia i sprzedaż napoi gazowanych.(Okolice dzisiejszego Banku PKO SA) Właściciel - Zyd, pozwalał Babci rozkładać swój maleńki kramik. Babcia kroiła na kawałki kielbasy, kaszankę, pasztetową, salceson. Robiła z tego mieszankę - nie wedlowską Laughing lecz wedliniarską- czyli "rozmaitości".
Zeby miała z tego zysk - sprzedawała rozmaitości w cenie kupionej kiełbasy, a głodni chłopi, przekupki, czy inni handlarze specjalnie nie narzekali na cenę. Po skończonym targu i handlu rozmaitościami Babcia szła do pp. Jaśkiewiczów , zwracała pieniądze za kupione wędliny, a to co zarobiła i ewentualnie to co nie sprzedała zanosiła do domu. Tym sposobem ratowała domowy budżet. Na pewno nie znała tego słowa Smile .Ciekawy był sprzęt jakim posługiwała się przy transporcie wędlin na rynek. Były to wyłożone czyściutkimi lnianymi ściereczkami lub małymi obruskami - przetaki. Pamietacie co to jest?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Henryk M.



Dołączył: 17.12.2006
Posty: 622
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 22.02.2008 20:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mam dwa pytania między innymi do p. Zbyszka Lipskiego jak podają oficjalne źródła; Odnośnie zgładzenia szefa żandarmów niemieckich na Ryki -Dęblin,-Petersona. Ja z kilku opowiadań znam, taką wersję; że partyzanci zrobili podstępną zasadzkę przy drodze pomiędzy Dęblinem bliżej Krasnoglin. Wiadome było że Peterson podróżować lubi dorożką na trasie Ryki Dęblin i nosił kamizelkę kuloodporną. Partyzanci na skraju lasu tuż przed przejazdem wszczęli podstępną bijatykę, a Peterson po zatrzymaniu dorożki podbiegł do "bijących się" i wówczas padły śmiertelne strzały.

Drugie pytanie jak podają oficjalne źródła o zaistniałym fakcie zlikwidowania Niemca w Kurowie, że za ten fakt w odwecie wybrano z lubelskiego Zamku kilku (dokładną ilość można przeczytać nazwiska na pomniku w Kurowie) więzionych z tych okolic w tym z Ryk czterech ludzi i stracili w Kurowie. Jest też zastawiające czy za Petersona był odwet zgładzenia ludności Ryk lub Dęblina jak n.p. było w Kurowie

Dobrze, że piszemy swoje zapamiętane fakty i zbieramy od innych nie posiadających stałego dostępu do internetu. Ponownie zapraszajmy wszystkich do pisania. Pamiętam że mam napisać zebrane fakty i zamieścić zdjęcia nagrobka (z różnego okresu) komendanta policji Wacława Kundzicza, któremu ludność wystawiła okazały jak na okupację pomnik i został pochowany w centralnym miejscu cmentarza... Pozdrawiam
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
cygan



Dołączył: 18.09.2007
Posty: 363
Ostrzeżenia: 0/5

PostWysłany: 22.02.2008 23:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

RyczAnka napisał:
Henryk wspominał o Niemcu Petersonie. Poterson był żandarmem w Rykach, słynnym ze swego okrucieństwa.

Christian Peterson,(podobno miał dwa metry wzrostu)był szefem żandarmerii w Dęblinie,gdzie mieszkał.Po pięciu nieudanych zamachach udało się drużynie „Zagona” zlikwidować go koło Krasnoglin kiedy wracał dorożką z „krzyżówek” gdzie „kontrolował”przejeżdżających.W zaplanowaniu akcji pomógł podobno sam właściciel dorożki.Peterson ostrzeliwał się z rowu i zginął od granatu.Zastrzelono również jego słynnego,czarnego wilczura z którym wszędzie jeździł i który rozerwał niejednego Żyda.

W Rykach natomiast, wykonano wyrok na volksdeutschu Drożyńskim,który pracował na policji i przeprowadzał kontrole.Zastrzelono go w okolicy dzisiejszej ulicy Kościuszki(kiedyś nazywaliśmy ją Nową),kiedy szedł z żoną i dzieckiem.Ludzie wtedy wracali z kościoła tak więc musiała to być niedziela.W obawie przed aresztowaniami dużo mężczyzn z Ryk uciekło np.za Brzezinkę.Złapano i odwieziono na Zamek w Lublinie m.in.p.Bąka i p.Pawlaka.

Peterson był jednym z wielkiej trójki dęblińskich,niemieckich katów.Dwaj pozostali to „Edek”-Edward Prokop,żandarm i Grabarczyk,z Kripo. Bardzo często robili zawody,który z nich zastrzeli więcej Żydów.Wyrok na Grabarczyku wykonano w 1943 roku,kiedy był u swojej kochanki w łóżku,na ul.Staromiejskiej w Dęblinie.A Edek podobno żył szczęśliwie jeszcze w PRL-u.


Ostatnio zmieniony przez cygan dnia 23.02.2008 19:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum forum.ryki.pl -> Wspomnienia Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17 ... 32, 33, 34  Następny
Strona 16 z 34

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Forum oparte na phpBB © 2001, 2005 phpBB Group